Blues

Aktualizacja: 4 sty 2019



Witam wszystkich amatorów bluesa. Zarówno tego, archaicznego już bluesa z Delty, jak i jego "młodszego brata" bluesa chicagowskiego. Ten podział jest jednak roboczym uproszczeniem, przydatnym, ale mylącym. Jest wiele gatunków bluesa. Texas blues, Luizjana blues, blues więzienny....Jest Cajun i jest Zydeco. To gatunki bluesa z serca Delty. Tak jednak odmienne, że zakwalifikowanie ich jako bluesa z Delty byłoby sporym uproszczeniem. Wszystko tu się różni. Instrumentarium, akordeony [również diatoniczny] tara i często skrzypce, to podstawa. Język, często francuski lub swoisty slang. Pełna izolacja, brak kontaktu i jakichkolwiek zewnętrznych wpływów kulturowych zrobił "swoje". Ci ludzie żyjący w niedostępnych bagnach Luizjany stworzyli kulturę, w tym i muzykę, bardzo odmienną i bardzo swoistą. Specjaliści zajmujący się tym tematem, np. Paul Oliver, wyróżniają wiele gatunków bluesa. Jednak ta wiedza nie jest potrzebna do tego, by tą muzykę pokochać i z radością jej słuchać. Proszę was o wyrozumiałość i cierpliwość. W tym temacie pierwsze dwa filmy z muzyką z youtuba, pokazują się bardzo opornie. Zapewne dlatego, iż muzyki tu sporo. Jest nawet kilka ciekawych płyt w całości. Proponuję by w oczekiwaniu na duet znakomitych harmonijek w "Orange Dude Blues" przeczytać parę tekstów. Myślę, że są interesujące.




Trzynastoletni Joe Bonamassa i BB King

Po raz pierwszy spotkałem BB Kinga 24 maja 1990 roku. Ja, trzynastolatek otwierałem jego koncert. BB był zaintrygowany moją techniką i moim stylem, oraz moją miłością do bluesa. Potem, gdy nadeszło lato, dałem dziesięć koncertów z nim. Tak spędziłem szkolne wakacje. Później, w szkole, ani nauczyciele ani koledzy nie uwierzyli mi, iż grałem z BB Kingiem. Na szczęście mogłem to udowodnić, gdyż w prasie ukazały się artykuły o tej trasie koncertowej. Gdy zastanawiam się teraz ile koncertów zagrałem z BB, trudno mi to dokładnie zliczyć. To były zwariowane lata. Prawdopodobnie było ich 55 lub nawet 65 w ciągu 25 lat. Otwierałem jego koncerty, grałem z nim na festiwalach....Co jest moim ulubionym wspomnieniem związanym z BB?

Wszystkie spotkania z nim były wspaniałe, ale jedno szczególnie utkwiło mi w pamięci. Świętowaliśmy wtedy jego 80-siąte urodziny. To były czasy, gdy iPody były jeszcze nowością, a ja dostałem właśnie jeden w prezencie. Jestem bardzo nieudolny w obchodzeniu się z takimi urządzeniami. Siedziałem w busie Kinga i gapiłem się na iPoda, gdy wszedł BB. Powiedziałem cześć, a on spytał czego słucham. Powiedziałem, no cóż, niczego. Nie potrafię zgadnąć, jak przegrać kawałki z mojego komputera na iPoda. A BB na to, och, robisz to tak, i BB nauczył mnie jak zsynchronizować iPod z komputerem. Mialem 25 lat i to ja powinienem uczyć 80-letniego pana, jak to się robi. Było odwrotnie. BB jest jednym z moich faworytów. Zaśpiewał i zagrał na moim albumie "Black Rock". Nie pracowaliśmy w tym samym studio. Musiałem wyciąć swoją partię i pojechać do niego do Las Vegas, gdzie mogliśmy to zrobić razem. Jego wkład do "Night Life" był ogromny. Ciekawe, że najlepszym kawałkiem tej sesji, okazał się rap. Ten facet miał nieprawdopodobne życie. To był kawał historii. Pamiętam jak Kevin Shirley opowiadał, jak Frank Sinatra pouczał bosów kasyn w Vegas że mają wszędzie wpuszczać BB Kinga. BB był jak instytucja. To jest niepowetowana strata. BB jest bluesem a blues to BB King. Jest tylko jeden BB King i nikt go nie zastąpi. BB był bardzo skromnym i przyjaznym facetem, ale potrafił czasem być też prawdziwym wrzodem na tyłku. On był naprawdę niezwykły. No wiesz. Śpiewał na tym samym poziomie co Frank Sinatra czy Nat King Cole, a przy tym znakomity gitarzysta. Dorastał w czasach, kiedy musiało się zawsze śpiewać we właściwej tonacji i naprawdę uczciwie grać. Wtedy przecież wszystkie rekordy cięło się na żywca. Żadnej lipy.

Gdy BB zmarł, byłem na scenie w Seattle. Zostawiłem mój telefon podłączony do ładowarki i zrozumiałem, że coś musiało się stać, gdy zobaczyłem że mam trzydzieści nie odebranych połączeń i ze sto SMS-ów. Potem usłyszałem to w wiadomościach. Walnęło mnie strasznie. Zrozumiałem, że już nigdy nie usłyszę jak Walter King zapowiada - panie i panowie, król bluesa BB King. To na prawdę koniec epoki.

Joe Bonamassa



W 1920 roku w Stanach pojawił się krążek z bluesem Mamie Smith "Crazy Blues". Od tego momentu zaczyna się burzliwa fonograficzna i nie tylko fonograficzna kariera Bluesa. W ciągu niecałego roku od ukazania się "Crazy Blues" pojawiło się na płytach 450 tytułów bluesowych, co na owe czasy było prawdziwą potęgą. Ciekawa jest cała socjologiczna, a też biznesowa "otoczka" zjawiska. W latach 20/30 rasizm w Stanach był zjawiskiem powszechnym. Czarni traktowani byli fatalnie nawet w tych teoretycznie najbardziej tolerancyjnych stanach. Ale to biali głównie kupowali płyty z bluesem {czarni go grali} i też to biali robili majątki na bluesowym biznesie.




"Orange Dude Blues" - John Sebastian Annie Raines harp duet.



To piękne granie znajdziecie na tym albumie.


Było tylko czterech wielkich, kreatywnych mistrzów harmonijki: John Lee "Sonny Boy" Williamson, Little Walter, Rice "Sonny Boy II" Miller i Big Walter Horton. To oni są twórcami współczesnego brzmienia bluesowej harmonijki. Trzej pierwsi cieszyli się za życia wielkim uznaniem. Byli wielokrotnie nagradzani za swoją twórczość i pozostawili po sobie wiele nagrań z wieloma prowadzonymi przez siebie zespołami. Big Walter Horton cieszył się wielkim uznaniem muzyków, jednak nie był zbyt popularny. Za życia nigdy nie stał się gwiazdą na miarę Rice'a Millera. Być może dlatego, że ten nieśmiały i niezwykle introwertyczny człowiek, nie był tak przebojowy, by zawrzeć poważną umowę z którymś z wielkich studiów nagrań. Przyczyną też mogło być to, iż jego harmonijka jest tak delikatna, iż potrzebuje sporego zaangażowania od słuchacza by zachwycić.

Walter Horton urodził się w Mississippi, jednak już w dzieciństwie wywędrował z rodziną do Memphis. Jako nastolatek zaczał grać w Memphis Band. Wyjeżdżał w okazjonalne trasy z Big Joe Williamsem i regularnie grał w Handy Park z Johnnym Shinesem, Floydem Jonesem i Eddiem Taylorem. Wszyscy ci znakomici muzycy, pozostali przyjaciółmi Hortona na długie lata i później, w Chicago, byli z nim stale w bliskim kontakcie. Johnny Shines i Eddie Taylor często wspominają czasy Memphis. Taylor opowiada, iż grywali z Hortonem dla grubych ryb, np. dla Crumpa (słynny burmistrz Memphis). Johnny Shines wspomina, jak starszy od nich Rice Miller (Sonny Boy II) przychodził do Hortona po nauki harmonijkowe. W latach czterdziestych większość bluesmanów (w tym wszyscy przyjaciele Hortona) wyemigrowali do Chicago. Big Walter znowu stał się samotnikiem. Pozostał w domu. Porzucił muzykę, by pracować jako sprzedawca lodów a poźniej kucharz. Jednak poważne problemy ze zdrowiem nie pozwoliły mu na pracę w tym zawodzie. Na początku lat 50-siątych powrócił do bluesa. Nagrał wtedy znakomite albumy dla dwóch wytwórni, The Sun i RPM, z gitarzystą Jimmym DeBerry. W 1953 roku po Hortona przyjechał Eddie Taylor. Big Walter wyjechał z przyjacielem i od tego czasu Południowe Chicago stało się jego domem na zawsze. Wkrótce zastąpił Juniora Wellsa w kapeli Muddy'ego Wattersa, ale grał z tym bandem niecały rok, a na płyty trafiło z tego okresu zaledwie kilka kawałków. Później grał w lokalnych barach Południowego Chicago lub pracował jako sideman dla wytwórni Cobra, Chess i States. W ciągu ostatnich kilku lat, Horton jeździł w trasy z Willi Dixon's Blues All Stars. Rzadko się wtedy pokazywał w pubach i klubach Południowego Chicago. Jeśli czasem tam wpadł, to tylko po to by zagrać w jamach, tworząc rewelacyjny harmonijkowy duet z przyjacielem, Carrey Bellem. Carrey Bell był protegowanym i przyjacielem Hortona od dwunastu lat. Wielu gości chicagowskich barów uważało ich za ojca i syna.

Walter Horton był bardzo delikatnym, nieśmiałym człowiekiem. Bardzo lubił gdy nazywano go grandpa (dziadek). Mimo bardzo poważnych problemów ze zdrowiem, grał do końca z mistrzowską klasą. Zmarł 8 grudnia 1981 roku.


"Walter chyba nigdy nie musiał uczyć się grać na harmonijce. On się z tym urodził" Johnny Shines.

"Nigdy nie spotkałem lepszego od Hortona harmonijkarza" Willi Dixon.

Z.L.


Walter Horton

W 1973 roku Big Walter Horton nagrał dla Alligatora świetny album. Moim zdaniem najciekawszy album w karierze tego znakomitego artysty. Po raz pierwszy Horton mógł sam wybrać wszystkich muzyków oraz zadecydować o tym jakie utwory znajdą się na płycie. Jest to więc album w pełni autorski.

Big Walter Horton - harmonijka, wokal Carey Bell - harmonijka, bas w trzech kawałkach (1,2,6) Eddie Taylor - gitara Joe Harper - bas (stały basista Bella) Frank Swan - Drums (perkusista Dixona)




Bardzo ciekawe i niezwykłe płyty. No i kawał Historii.





Chris Barber i Sister Rosetta Tharpe


Chris Barber. Puzonista, saksofonista i basista. Muzyk jazzowy. Szef wyśmienitego jazzbandu grającego jazz tradycyjny, chętnie łączącego dixi z bluesem. Barber, przyjaciel Harolda Pendletona, był w wielkim stopniu odpowiedzialny za to, kto i jaką muzykę grał w Marquee Club. To on był pomysłodawcą środowych i piątkowych nocy z Alexisem Kornerem i jego przyjaciółmi. Barber rozpoczął karierę muzyczną w 1949 roku. W latach 50-tych i 60-tych, już jako uznany muzyk, zapraszał do Europy amerykańskich bluesmanów. Kilku z nich poznał w czasach wojny, gdy stacjonowali w Wielkiej Brytanii. Muzyka na płytach to faktycznie zagubione i odnalezione dźwięki. Barber, po trzydziestu latach odnalazł taśmy, co do których miał przekonanie, że przepadły bezpowrotnie. Odnalazły się w bagażniku stareńkiego, amerykańskiego samochodu. Barber od wielu lat nim nie jeździł. Garażował go starannie z powodów sentymentalnych. Dzięki temu mamy trzy arcyciekawe płyty. A warto je znać. No bo gdzie usłyszycie Hoochie Coochie Man Muddy'ego Watersa z jazzowym wstępem? Albo harmonijke Sonnyego Boya z towarzyszeniem dixilandu?

Płyta pierwsza to Sister Rosetta Tharpe z Chris Barber Band. W dwóch bluesach towarzyszy Rosetcie znakomita irlandzka wokalistka Ottilie Patterson. No i ciekawostka. Czy wiecie, że wielkim fanem Rosetty Tharpe był Jimi Hendrix? To nagrania z grudnia 1957 roku. Oraz Sonny Terry & Brownie McGhee. Tutaj band Barbera towarzyszy w dwóch nagraniach, a pani Patterson w jednym. Nagrania pochodzą z grudnia 1958 roku. Na płycie 23 utwory.

Płyta druga. Sonny Terry & Brownie McGhee + Barber Band + Ottilie Patterson [Boogie on the blues McGhee solo] Nagrania z 1958 roku. Muddy Waters, Otis Spann i Barber Band. Otis Spann powiedział, że był zgnębiony "chłodnym" przyjęciem swojej sztuki w Chicago i Barber przekonał go by nie rezygnował z grania. Rok 1958. Champion Jack Dupree nagrania z grudnia 1959 roku. Oraz Chris Barber przedstawia Louisa Jordana. Rok 1962. Też 23 "kawałki".

Płyta trzecia. Sonny Boy Williamson & Chris Barber Band. Maj 1964. Jimmi Witherspoon & Barber Band Sierpien 1964. Howlin' Wolf, Hubert Sumlin & Chris Barber Band. Listopad 1964 i dodane do płyty nagrania Jimmiego Witherspoona z bandem Barbera z Holandii z 1980 roku. 29 utworów na płycie.

Z.L.




Dla mnie świetne. Album nagrany przez Eddiego Bo (Edwin Joseph Bocage) z bandem Chrisa Barbera, w kwietniu 1991 roku w Sea-Saint Studio, w Nowym Orleanie.


Eddie Bo - fortepian, wokal Chris Barber - puzon Red Morgan - saksofon alt Wayne Bennet - gitara Charles "Chuck" Moore - gitara basowa Walter Payton - tuba, kontrabas Russel Batiste Jr.- perkusja









Booker T. Laury, pianista, rówieśnik i przyjaciel Memphis Slima. Olbrzymi mężczyzna z wielką okrągłą głową i diamentem w prawym uchu. B.B King mówił o nim "wyglądał jak potwór, ale był doskonałym pianistą. Nie chciał ze mną grać. Powiedział, że chce robić swoją muzykę, nie moją". Nie był "grzecznym chłopcem". Lubiał objeżdżać w swoim ogromnym błękitnym cadillacu knajpy i domy publiczne Memphis. W takich też miejscach grywał. I niejedną awanturę wywołał. Memphis Slim powiedział o nim "jak się słucha jego gry, to trudno uwierzyć, że ma tylko cztery palce u lewej ręki. Ludzie, ale ten facet prawą łapą obejmuje dziesięć klawiszy! Nieprawdopodobne, ale nie raz widziałem". Kariera Laury'ego w USA nie układała się. Wyjechał do Europy. Opowiada: w Europie często musiałem supportować zespołom rockowym. Dla mnie, jak tak ich słuchałem, to był jakiś inny, zupełnie nowy gatunek muzyki. Kiedyś usiadłem i napisałem piosenkę o tym, że lubię rocka, bo w ogóle lubię muzykę, ale nie znalazłem w nim bluesa. Ma tytuł "Nothing but the blues". Booker T. Laury ma bardzo charakterystyczny styl gry. Mówił, że nie miał żadnych wzorców. Nikogo nigdy nie naśladował. Bardzo trudno zdobyć jego płyty. Myślę, że warto, bo bardzo to interesujący muzyk. Ja mam tylko jedną. Drugą słyszałem u jednego z londyńskich bluesmanów.

Z.L.




Lazy Lester [Leslie Johnson] urodzony w 1933 roku. Jeden z ostatnich ze "starej gwardii" który jeszcze tak niedawno był z nami, choć od lat nie był już czynnym muzykiem. A miałby o czym opowiadać bo grał z całą bluesową elitą. Karierę muzyczną zaczął jako harmonijkarz Lightnina Slima Był czynnym muzykiem od 1950 do 2001 choć na skutek mocnego zniechęcenia do środowiska muzycznego zaliczyl sporą przerwę w oficjalnym graniu.



Lazy Lester - I'm A Man

Lazy Lester zmarł 22 sierpnia 2018 roku.


Wyśmienity cykl filmów "The Blues" wyprodukowany pod dowództwem Martina Scorsese.


Polska edycja. Tu dodatkową niewątpliwie zaletą, są dołączone do filmów książeczki autorstwa naszych rodzimych speców od bluesa.


Jest też bardzo dobra książka. 280 stron ciekawych esejów o bluesie i jego bohaterach, napisanych przez wielkich znawców tak bliskiego mi tematu. Dużo interesujących fotografii.




Martin Scorsese presents The Blues (trailer)




Tutaj "tylko" dwóch mistrzów. John Lee Hooker i Charlie Musselwhite.


Płyta.


Tylko 10-ty (ostatni) utwór na płycie jest w duecie z Johnem Lee Hookerem. Niemniej cały album godny jest polecenia.


Charlie Musselwhite, Signature ( Full Album )




Continental Drifter. Znakomity album z 1999 roku. Jedna z najciekawszych płyt Charliego. Musselwhite gra tu świetnie. W wywiadzie dotyczącym tego albumu powiedział, że trochę tu poeksperymentował w muzycznej materii. Płytę można by podzielić na trzy, wyraźnie różne części. Charlie ze swoim bandem. Charlie solo w delciarsko brzmiących kawałkach i Charlie ze swoim kubańskim przyjacielem Eliadesem Ochoa i jego zespołem Cuarteto Patria. Wokal Musselwhita. Cóż....W kilku recenzjach tego albumu natrafiłem na wyrazy zachwytu nad jego stroną muzyczną i wątpliwości co do wokalu Charliego. Ja jego wokal lubię i nigdy mnie nie raził. Sam mister Musselwhite mówi, iż nie był, nie jest i nigdy nie będzie dobrym wokalistą. Moim zdaniem, nieco przesadna to skromność. Nie jest to pewnie mistrzostwo świata, uważam jednak, iż talentem wokalnym przewyższa większość współczesnych śpiewających harpiarzy.


Charlie Musselwhite - Please Remember Me


Charlie Musselwhite - Little star


Charlie Musselwhite - Sabroso



Europen Blues Challenge 2017 wygrała brytyjska grupa Kaz Hawkins Band.


Kaz Hawkins

Kaz Hawkins urodziła się w Północnej Irlandii, w Belfaście. Ta znakomita wokalistka, jest często porównywana przez muzycznych dziennikarzy z Ettą James. Po dwudziestu latach wędrówek po różnych gatunkach muzyki, odnalazła wreszcie swoje miejsce w bluesie i jak mówi, przy nim pozostanie. Jej debiutancki, nagrany w 2014 roku, album "Get Ready" cieszył się sporym uznaniem tak publiczności, jak i krytyków. W Blues Matters Magazine płycie przyznano tytuł najlepszego studyjnego albumu 2015 roku. Kaz otrzymała też prestiżowe nagrody, Barry Midleton Award i Pure M Award. Wydany w 2016 roku album "Feelin' Good" był wielkim sukcesem. W ilości sprzedanych płyt pobił w Wielkiej Brytanii płytę Joego Bonamassy. Jej zespół, Kaz Hawkins Band, reprezentował, w 2016 roku, Wielką Brytanię na festiwalu w Memphis. Kaz planuje trasę w USA i nagranie nowego albumu. Planuje też charytatywną akcję na rzecz walki z depresją (koncerty, część dochodów ze sprzedaży płyt). Nie będzie to jej pierwsza akcja charytatywna. Kaz Hawkins prowadzi też zajęcia dla studentów w Boston Universyty. Ich tematyką jest zastosowanie muzyki w walce z traumą.


Kaz Hawkins - Shake - Live at The Convent Club - 2016


Kawałek z debiutanckiej płyty z 2014 roku

Kaz Hawkins- Drink With The Devil 2014



Wilko Johnson. Legenda brytyjskiego bluesa. Muzyk znakomitej kapeli Dr.Feelgood, nadal obecny na bluesowej scenie, przedstawia swoje bluesowe wzorce.




"Kiedy byłem młodziakiem, uczącym się na początku lat 60-siątych grać na gitarze, po raz pierwszy usłyszałem wspaniałe dźwięki na nagraniach Chess. Tą niezwykłą muzykę graną przez całą galaktykę fenomenalnych muzyków. Zrozumiałem, że zawsze będę starał się pogłębiać moją wiedzę o tej pięknej muzyce. Teraz, gdy jestem już stary, mogę potwierdzić że kopniak, którego dostałem słuchając wtedy tej muzyki, działa z taką samą mocą po ponad pięćdziesięciu latach. Przedstawiam wam małą kolekcję moich faworytów z muzyki nagranej przez wytwórnię Chess."

Wilko Johnson


Muddy Waters - I Can't Be Satisfied


Muddy Waters - Country Boy live at the Checkerboard Lounge, Chicago 1981


Harmonijka - George "Mojo" Buford


1. Introduction - Muddy Waters 2. You Don't Have To Go - Muddy Waters 3. Baby Please Don't Go 4. Hoochie Coochie Man 5. Long Distance Call 6. Mannish Boy 7. Got My Mojo Workin' 8. Next Time You See Me 9. One Eyed Woman 10. Clouds In My Heart 11. Champagne And Reefer



Muddy Waters & The Rolling Stones - Baby Please Don't Go - Live At Checkerboard Lounge


Muddy Waters & The Rolling Stones - Mannish Boy - Live At Checkerboard Lounge

Muddy!!!


Dwie bardzo interesujące płyty Muddy'ego na jednym krążku. Pierwsza to kompozycje "Big Billa" Broonzy. Druga to Muddy Waters akustycznie. Warto mieć tą pozycję. Ja wielką sympatią darzę "Folk Singer".

Muddy Waters - Feel Like Going Home [Folk Singer]






Płyta nagrana w wytwórni Stax w 1967 roku. Albert King z house bandem Staxa czyli Booker T and the MGs w składzie: Steve Cropper -gitara, Booker T. Jones i Isaac Hayes - fortepiany, Donald "Duck" Dunn - gitara basowa, Al Jackson - perkusja, oraz The Memphis Horns: Wayne Jackson - trąbka, Andrew Lowe - saksofon tenorowy i Joe Arnold - saksofon alt.


Albert King - Born Under A Bad



Olympic Studio, czerwiec 1971 rok. Alexis Korner, BB King [tyłem] Trzecia, niewidoczna tu postać [za mikrofonem po prawej stronie zdjęcia] to Steve Marriott.

Zdjęcie zrobione w czasie nagrywania "Alexis Boogie" na płytę BB King in London. Wygląda to tak, jakby fotograf starał się by Steve był niewidoczny. Steve jest też jedynym wykonawcą, którego nazwiska na płycie nie wymieniono. "Alexis Boogie", kompozycja Kornera, to pierwszy kawałek jaki BB King nagrał akustycznie. BB był wtedy w Londynie tylko sześć dni i płytę nagrano bardzo sprawnie i szybko. Oprócz Kornera i Marriotta zagrali z Kingiem: Ringo Starr, Ian Steward, Peter Green, Stevie Winwood, Jim Keltner i Gary Wright, Jim Price Bobby Keys, Klaus Voorman, Duster Bennet, Greg Ridley, Jerry Shirley, Paul Butler Dr. Ragovoy..... Łącznie dwudziestu ośmiu muzyków w różnych konfiguracjach. Całkiem spora orkiestra.






To tutaj, w londyńskim Marquee Club, dzięki takim ludziom jak Chris Barber czy Alexis Korner narodziło się to, co nazywamy brytyjską falą bluesa. Klub zawsze bluesem rozbrzmiewał i zawsze można tam było posłuchać kapitalnej muzyki.



Alexis Korner. Człowiek, o którym cała elita bluesowych i rokowych muzyków mówiła: "to on nas stworzył" sam o sobie powiedział:


"Jestem przekonany, że jedną z najważniejszych przyczyn, dla których tak wielu muzyków grało w moim zespole, był fakt, że nie mieli innego wyboru. Nie było wówczas innego rhytm and bluesowego zespołu, który grałby regularnie dwa razy w tygodniu, dla ponad tysiąca słuchaczy."


[tłumaczenie Zdzisław Pająk]


Może parę słów o muzykach, którzy z Kornerem grywali i z którymi on grywał i nagrywał płyty. Już w 1954 roku na rynku brytyjskim ukazała sie płyta zespołu Ken Colyer's Skiffle Group. Tą płytę grupa nagrała w składzie: Ken Colyer - wokal i gitara akustyczna, Alexis Korner - gitara akustyczna i mandolina, Mickey Ashman - bas i brat lidera - Bill Colyer grający na tarze. "Midnight Special" - z tej płyty, gdzie Korner gra na mandolinie, stał się w Anglii bardzo popularnym przebojem. Prawdopodobnie po raz pierwszy tego typu utwór zaistniał tak powszechnie. W latach 1954-55 nagrał jeszcze Korner trzy płyty z tą formacją. Zespół zmienił basistę (Dick Smith) i wzbogacił skład o grającego na banjo Johna Bastable (kapitalne banjo). Pierwszą płytą, gdzie Korner zagrał ze swoim późniejszym wieloletnim przyjacielem jest krążek kapeli "Beryl Brydens Back Room Skiffle". Płyta, nie bez powodu, miała tytuł " Kansas City Blues". Tutaj po raz pierwszy Korner zaśpiewał na płycie. Co prawda pomocniczo, ale zawsze to wokal. Z tym zespołem Cyril poza harmonijką grał też sporo na gitarze, czego w późniejszych kapelach raczej unikał. Płytę wydano w 1956 roku. Z tą grupą Alexis nagrał jeszcze jedną płytę w 1957. Na tej płycie Alexis już poważnie zaśpiewał. Obie płyty miały zdecydowanie bluesowe brzmienie. Tutaj spotkał Alexis Davea Stevensa, późniejszego świetnego pianistę Blues Incorporated. Grał już z nim w 1951 roku w zespole Early Dicky Hawden Band. Nagrał Alexis później (jeszcze w 1957) dwie płyty ze swoją już kapelą - Alexis Korner Skiffle Group. Na drugiej z nich (czerwiec 1957) po raz pierwszy Alexis nagrał "Easy Rider". Po drodze nagrał jeszcze płytkę z Allanem Lomaxem, a potem zaczęła się epoka znakomitej formacji Alexis Korner Blues Incorporated. Ten zespół był prawdziwą wylęgarnią talentów. Grali z nim mn. Jack Bruce, Ginger Baker, Graham Bond, Spike Hartley i wielu innych

Bywało, że na scenę wchodziło nawet kilkunastu muzyków. Kilka bluesowych sław, z którymi Alexis dokonał nagrań, które trafiły na płyty:

Rambling Jack Elliott, Champion Jack Dupree, Memphis Slim, Little Brother Montgomery, Roosevelt Skyes, BB King, Jimmy Cotton, Curtis Jones, Jimi Hendrix { kapitalny Hoochie Coochie Man}. Cuby and The Blizzards - ta płyta dostępna była tylko w Holandii. Alexis gra tu na gitarze elektrycznej i śpiewa (fajny harmonijkarz Harry Muske grał wtedy z nimi).

Anthea Joseph, która organizowała pierwszą wizytę Boba Dylana w UK, w grudniu 1962, była blisko zaprzyjaźniona z Alexisem. Zainicjowała spotkania Boba z Kornerem. Tak wspomina to zdarzenie: "Alexis i Bob przyszli do mojego domu. To było fascynujące. Alexis był bluesmanem, Bob był quasi-bluesmanem. Woody Guthrie był w połowie drogi między nimi. Obydwaj kochali jego muzykę i stał się głównym tematem ich rozmowy. Usiedli na podłodze, kazali podać sobie drinki, kawę i jakąś przekąskę, potem, zajęci sobą ignorowali mnie zupełnie, siedząc nos w nos i zażarcie dyskutując. Bob był nieco introwertyczny, ale Alexis zawsze był świetnym rozmówcą i miał wielki talent do wciągania ludzi w rozmowę. Tematem była tylko muzyka, ale rozmowa płynęła swobodnie i była bardzo interesująca, choć często przerywana pełnymi emocji pytaniami - Słyszałeś ten riff? - Znasz ten song? ".

Z.L.


Blues Incorporated. Alexis siedzi z gitarą. Na kontrabasie Jack Bruce [wkrótce The Cream], śpiewa Mick Jagger. Na perkusji niewidoczny tutaj Charlie Watts. Charlie, wówczas elegancki i zdystansowany londyński moods, niezbyt przychylnie nastawiony był do grania w Rolling Stones. Korner go przekonał.

Bardzo rzadki widok. Co prawda Alexis wcześniej grał na fortepianie jak na gitarze [matka wszak dawała mu lekcje już w dzieciństwie] jednak spotkać go publicznie przy fortepianie było bardzo trudno.




Ciekawe jest pochodzenie Alexisa Kornera. Ojciec, Emil Korner był Austriackim Żydem. Matka Sappho Aperguis była w połowie Greczynką w połowie Turczynką. Sam Alexis urodził się w Paryżu, lecz w dzieciństwie mieszkał również w Szwajcarii i Algierze. Jednak jako ojczyznę wybrał Anglię. W jego rodzinie panowie zajmowali się handlem i finansami lub dyplomacją [ojciec] a panie dziećmi i domem. Oczywiście, jak często w rodzinach żydowskich amatorsko muzykowano, jednak i profesjonalnych muzyków miał Alexis w rodzinie. Brat ojca, Herman, był świetnym i bardzo popularnym w Paryżu skrzypkiem, a pochodząca z Gruzji, babka [od strony ojca] Nina Popich była znakomitą i wykształconą w konserwatorium pianistką. Matka Alexisa grała nieźle na fortepianie. Emil kochał muzykę i wraz z żoną był częstym bywalcem koncertów w słynnych koncertowych salach Europy.


Pięcioletni Alexis Andrew Nicholas Korner z matką


Album bardzo godny uwagi.


Disc: 1 1. Pinetop's Blues 2. Blue This Evening 3. Caught the Old Coon at Last 4. We're Just Two of the Same Kind 5. Don't Think You're Smart 6. I'm Going to Kansas City 7. Got a Little Old Mama 8. Rock Me Baby 9. In the Evening 10. Memphis Slim, U.S.A. 11. Chicago Boogie 12. Sad and Lonesome 13. Memphis Woman 14. Bertha Mae 15. Ain't Nobody's Business 16. I Love You More and More 17. Frisco Bay Blues 18. Slow and Easy 19. I Believe I'll Settle Down/Darling I Miss You/Roll'n Tumble

Disc: 2 1. Help Me Some 2. Ain't Nobody's Business 3. Fattening Frogs for Snakes 4. Messin' Around 5. I Feel So Good 6. Worried Life Blues 7. Everyday 8. Angel Child 9. One More Time 10. Blues in London - Parts 1 & 2 11. Messin' Around (Take 4) 12. I Feel So Good (Take 2) 13. Ain't Nobody's Business (Take 1) 14. Everyday (Take 1) 15. Fattening Frogs for Snakes (Take 1)


Oryginalna winylowa płyta, nagrana przez wytwórnię Black Lion Records, miała tytuł "Blue this evening". W całości nagrana była na jednej sesji, w ciągu jednego dnia (!) 14 lipca 1960 roku i to jest zawartość CD1, wzbogaconego jednak o trzy utwory, które na "Blue this evening" nie trafiły. CD2 jest bonusem. To materiał, którego na winylowej edycji nie było. Został nagrany również w jeden dzień, 27 lipca 1960 roku. Niezwykły album. Słychać jak świetnie bawią się muzycy i ile luzu jest w tym graniu. Przy tym wszystko zagrane jest bezbłędnie i z wielkim kunsztem. Aż trudno uwierzyć, że to praca w jednej sesji nagraniowej.



Pierwszy, legendarny już album Canned Heat. Ukazał się w lipcu 1967 roku. Skład jeszcze ze "Ślepą sową" Wilsonem, "Niedźwiedziem" Hitem i Frankiem Cookiem na perkusji.








Na czarnej płycie wyglądało to tak:

Strona A "Rollin' and Tumblin'" (Muddy Waters, Hambone Willie Newbern) – 3:11 "Bullfrog Blues" (Traditional) – 2:20 "Evil Is Going On" (Willie Dixon) – 2:24 "Goin' Down Slow" (James Oden) – 3:48 "Catfish Blues" (Robert Petway) – 6:48

Strona B "Dust My Broom" (Robert Johnson, Elmore James) – 3:18 "Help Me" (Sonny Boy Williamson II) – 3:12 "Big Road Blues" (Tommy Johnson) – 3:15 "The Story of My Life" (Guitar Slim) – 3:43 "The Road Song" (Floyd Jones) – 3:16 "Rich Woman" (Dorothy LaBostrie, McKinley Millet) – 3:04


Canned Heat - Canned Heat - Rollin' And Tumblin'


Canned Heat - Canned Heat - Going Down Slow


Taj Mahal [Henry Saint Clair Fredericks] jeden z najciekawszych współczesnych bluesmanów. Bardzo lubię jego muzykę i cieszy mnie prawie każda jego płyta. A to jedna z najbardziej ulubionych. Płyta nagrana w Niemczech, w czasie Europejskiego turnee Mahala w 1993 roku.


Mój ulubiony album Taja. Akustyczne koncertowe granie i tylko dwóch muzyków. Taj Mahal - wokal, gitara, fortepian i banjo, oraz Howard Johnson na tubie i w jednym kawałku flecie penny whistle.


Taj Mahal - Stagger Lee


Taj Mahal - Blues With a Feeling



Piętnastego i szesnastego listopada, 1962 roku w paryskim klubie Trois Maileetz zagral band "Memphis Slim Trio" czyli: Memphis Slim - fortepian, wokal, Willi Dixon - kontrabas, wokal i Philippe Combelle - perkusja. Koncerty były rekordowane i dzięki temu możemy ich posłuchać na płycie.


To album live. Z zapowiedziami, oklaskami. Można poczuć atmosferę koncertu. Kapeli w takim składzie na pewno nie trzeba specjalnie polecać. "Jaki jest koń, każdy widzi" W tym wypadku raczej słyszy...


Na płycie:



Oczywiście Peter Chatman to Memphis Slim. No i równie oczywiście, Broonzy nie Broozy.


Memphis Slim. Paryż 1962 rok.



Kapitalna autobiografia Big Billa Broonzy. Opowiedziana z werwą i poczuciem humoru. Bardzo przypomina styl opowieści Marka Twaina. Świetnie się czyta. Big Bill bardzo interesująco opowiada też o innych bluesmanach. Między innymi są w tych opowieściach obecni: Sleepy John Estes, Lonnie Johnson, Sonny Boy Williamson, Memphis Slim; Memphis Minnie, Washboard Sam.










Znakomity duet Sonny Terry & Brownie McGhee, jest bez wątpienia znany wam wszystkim. Na pewno też znacie i chętnie słuchacie ich płyt. Być może jednak mniej są znane ich dokonania w innych muzycznych konfiguracjach, a obaj panowie grali i nagrywali zarówno solo, jak i z innymi muzykami. Brownie McGhee nagrywał ze swoim starszym bratem Sitcksem. Ze Sticksem (Granvillem Henrym McGhee) nagrywał równiez Sonny Terry. W latach trzydziestych Sonny Terry nagrał trzy płyty z Blind Boy Fullerem (ostatnia ukazała się na początku 1940 roku). W 1944 w Nowojorskim studio Sonny'emu na gitarze towarzyszył bard bitników, Woody Guthrie.

Ten cztero dyskowy album pokazuje głównie ich ponad dwudziestoletnią współpracę, jednak są tu też nagrania solowe jak i z innymi muzykami, np. z Big Billem Broonzym czy Washboard Slimem.



Jedna z moich ukochanych płyt pełnych bluesa.



James Cotton - wokal, harmonijka Joe Louis Walker - gitara Charlie Haden - kontrabas (ten świetny jazzowy kontrabasista okazał się równie dobrym bluesmanem) Dave Maxwell - fortepian. Znakomici muzycy. Znakomita muzyka.


James Cotton "Blues in my sleep"




Harmonica Shah [Thaddeus Hall] harmonijkarz z Kalifornii. Kiedyś zrewolucjonizował metody grania na harpie. Oczywiącie było to pół wieku temu i dzisiaj nieco inaczej wygląda. Niemniej to Harmonica Shah "przetarł szlaki".



Harmonica Shah - Make Everything Alright





Dun Made My Getaway



Stevie Ray Vaughan with Lonnie Mack - Oreo Cookie Blues

Znajdziecie na tej płycie




Bardzo sympatyczna płyta.



The Blues Rolls On (feat. Warren Haynes & Kim Wilson)



Miałem wielkie szczęście poznać osobiście bluesmana, o którym bardzo pozytywnie i z uznaniem wypowiadali się amerykańscy spece od tego gatunku sztuki. A nie jest on nawet Anglikiem jeno Polakiem.

"Some day baby" Paweł Ostafil 2009


Coreena

Paweł Ostafil, Rawa Blues 1990



"Blues nie pozwala mi odpocząć"



Legendarny pianista, mistrz Henry Gray i harmonijkarz Bob Coritore współpracują od 1996 roku. Powyższy album to tylko niewielka próbka ich wspólnych dokonań. Pierwsza płyta (ma ich być więcej) zawiera czternaście utworów z dwunastu różnych sesji z dziewiętnastu lat wspólnego grania. Album wydano w czerwcu 2015 roku, a w styczniu 2015 Henry Gray świętowal 90-te urodziny (urodzony w 1925). Świętował oczywiście na scenie w towarzystwie bluesowej elity. Na powyższym albumie obu panom też towarzyszy wielu znakomitych bluesmanów. Henry Gray śpiewa tu w dziewięciu piosenkach, ale jego fortepian i harmonijka Corritore są sercem każdej z czternastu piosenek tego albumu. Nie ma żadnych informacji kiedy ukaże sie kolejny abum, choć od wydania Vol.1 minęło już sporo czasu.


Zawartość albumu:


Let's Get High

Blues Won't Let Me Take My Rest

I'm in Love Again

Ramblin' on My Mind

Worried Life Blues

They Raided the Joint

Ride with Your Daddy Tonight

Trouble Blues

I'm Gonna Miss You

That Ain't Right

Can't Afford to Do It

Boogie Woogie Ball

Honey Don't Let Me Go

She Don't Move Me No More


Świetny album. Lubię do niego wracać.


CD1 I'm A King Bee I Got Love If You Want It Wondering And Worryin' Strange Love You'll Be Sorry One Day One More Day Buzz Me Babe Late Last Night Blues Hang-Over What A Dream Don't Start Cryin' Now Rainin' In My Heart I Love The Life I'm Living Buzzin' I Need Money (Keep your Alibis) Little Queen Bee Still Rainin' In My Heart We're Two Of A Kind Sittin' Here Wondering What's Goin' On Baby Harpo's Blues Please, Don't Turn Me Down

CD2 Baby Scratch My Back I'm Gonna Miss You (Like The Devil) Shake Your Hips Midnight Blues I'm Your Bread Maker Baby Loving You (The Way I Do) Tip On In (part 1) Tip On In (part 2) I'm Gonna Keep What I've Got I've Got To Be With You Tonight Te-Ni-Nee-Ni-Nu Mailbox Blues Mohair Sam I Just Can't Leave You That's Why I Love You Just For You Folsom Prison Blues Mutual Friend I've Got My Finger On Your Trigger The Price Is Too High Rainin' In My Heart (overdubbed version) Jody Man


Slim Harpo - Sittin' Here Wondering - (Wondering Blues)


Slim Harpo - I Got Love if You Want It


James Moore czyli Slim Harpo, jest twórcą jednego z najsłynniejszych bluesów w historii gatunku.


Singiel nagrany przez wytwórnię Excello w 1957 roku.


Slim Harpo I'm a King Bee

I'm King Bee grało wielu wielkich bluesa. Między innymi Muddy Waters, Louisiana Red... Swoją popularność w Europie ten znakomity blues zawdzięcza The Rolling Stones.



Na amerykańskim "rynku" I'm King Bee, grały takie kapele jak The Doors czy Gratefull Dead.


Tu w roli głównej Pigpen.

Grateful Dead - I'm a King Bee

Wdzięczny Nieboszczyk nagrał tego bluesa na kilku albumach. Mnie najbardziej odpowiada na tym:


Kapitalne!!!

CD i DVD


1. "Prison Blues" Cootie Stark / Kenny Wayne Shepherd / Neal Pattman 2. "Potato Patch" Jerry "Boogie" McCain / Shepherd 3. "Honky Tonk" Buddy Flett / Shepherd 4. "The Thrill Is Gone" B.B. King / Shepherd 5. "Tina Marie" Bryan Lee / Shepherd 6. "Born in Louisiana" Clarence "Gatemouth" Brown / Shepherd 7. "Chapel Hill Boogie" John Dee Holeman / Shepherd 8. "Tears Came Rollin' Down" Henry Townsend / Shepherd 9. "Knoxville Rag" Etta Baker / Shepherd 10. "Big Daddy Boogie" Neal Pattman / Shepherd 11. "U-Haul" Cootie Stark / Shepherd 12. "Red Rooster" Henry Gray / Willie Dixon/ Shepherd 13. "Sittin' on Top of the World" Howlin' Wolf Band / Hubert Sumlin / Shepherd 14. "Spoonful" George "Wild Child" Butler / Willie Dixon/ Shepherd 15. "Grindin' Man" Muddy Waters Band / Pinetop Perkins / Shepherd


B. B. King with Kenny Wayne Shepherd - The Thrill Is Gone

Wydarzenie zostało sfilmowane i wydane w 2006 roku na DVD. Film dostał Grammy Award w kategorii najlepszy film muzyczny.


Cootie Stark / Kenny Wayne Shepherd / Neal Pattman : Prison Blues