Jazz

Zaktualizowano: 10 paź 2018



Ten temat jest jak piękny ogród pełen rozwidlających się ścieżek. Każda prowadzi do kolejnego pięknego miejsca. Taki właśnie jest jazz. Zapraszam.





Chris McGregor. Wybitny jazzman, pianista i kompozytor. Niezwykle charyzmatyczna postać i bardzo interesujący człowiek. Urodzony w Republice Południowej Afryki, syn szkockiego pastora, wychował się wśród parafian ojca, przedstawicieli plemienia Xhosa. To właśnie psalmy specyficznie śpiewane przez tych "wiernych" jak i ich rytualne pieśni ukształtowały jego muzyczne gusty.

McGregor rasistą nie był, co w RPA było źle widzianą abberracją. Do swego zespołu Blue Notes zaprosił zarówno białych jak i czarnych muzyków. Funkcjonowanie w takim składzie w RPA nie było możliwe. Panowie zmuszeni byli wynieść się do Europy. Początkowo do Szwajcarii, a wkrótce, już na stałe do Anglii. W UK bardzo pomógł im zarówno w zaistnieniu na rynku muzycznym jak i w codziennych życiowych problemach wcześniejszy afrykanski emigrant. Był to znany już jazzman Abdullah Ibrahim. Zespół zmienił nazwę na McGregor Group i wkrótce wzbudził sensację na europejskich scenach. Po dokooptowaniu kilku muzyków, zespół przyjął ostatecznie nazwę The Brotherhood of Breath i uważany jest za najważniejszy zespół afrykańskiej awangardy jazzowej.

Chris McGregor zmarł w 1990 roku.


Wszystkie płyty z udziałem McGregora są wybitne. Ja proponuję zacząć poznawanie tej muzyki od tego krążka:







Jeszcze mały "przyczynek" do McGregora. Kolekcja piekielnie trudna do zdobycia. Jeżeli ktoś na nią trafi, gorąco polecam. To pięć płyt z muzyką pierwszego składu zespołu McGregora. Większość tej muzyki narodziła się jeszcze w RPA gdzie zespół łatwego życia nie miał. Na prawdę niezwykła muzyka.



Chris McGregor and his Blue Notes : Ndiyeke Mra



Jazzwise. Jest to magazyn wydawany w Anglii dla ludzi lubiących jazz, słuchających jazzu, grających jazz i piszących o jazzie. Zawiera najnowsze informacje o przyszłych koncertach jak i również reminiscencje z przeżytych koncertów. Może stanowić poradnik jaką płytę kupić, na jaki koncert się udać. Informuje o nowych trendach muzycznych, nowo powstałych zespołach i solistach, a także patronuje przyznawaniu różnych nagród muzycznych. Jest też niewątpliwie medium ksztaltującym opinię publiczną. Cieszy się reputacją jednego z najwybitniejszych magazynów jazzowych w Europie. Jako, że jazz nie jest raczej w kręgu zainteresowań wielu młodych ludzi, magazyn ten jest skierowany przede wszystkim do osób dojrzalszych, bez ograniczeń wiekowych. Dziennikarze muzyczni i sami muzycy oraz fascynaci jazzowi stawiają nawet pytanie, czy jazz przetrwa? Pismo to jest skierowane na rozrywkę, ludzie kupują je aby być na bieżąco z jazzowymi newsami, płytami, koncertami, przyznanymi nagrodami. Zamieszczenie w nim swoich artykułów czy zdjęć, jest wielką nobilitacją dla dziennikarzy muzycznych czy fotografów. Ale przede wszystkim znalezienie swojej twarzy, lub poświęconego sobie artykułu jest niewąpliwie wyznacznikiem sławy w środowisku jazzowym. Czytają je więc również muzycy. Wielką zaletą pisma jest możliwość znalezienia w nim biografii i profili artystycznych muzyków jazzowych z całego świata. Można ich również poznać dzięki ciekawym wywiadom przeprowadzanym przez stałych dziennikarzy pisma jak i freelance writers. Czytelnicy odnajdą też artykuły, które pomogą im poznać historię jazzu, tak najnowszą jak i sięgającą początków tego gatunku muzyki. Są w nim informacje i recenzje nowych publikacji edukacyjnych dla ludzi młodych – uczących się grania jazzu. Muzycy znajdą też tutaj informacje o instrumentach i najnowszym sprzęcie muzycznym. Jedyne reklamy jakie można w Jazzwise znaleźć dotyczą tematu – są to informacje o przyszłych koncertach, festiwalach oraz nowościach płytowych czy DVD. Tylne okładki pisma to w większości reklamówki najnowszych płyt, szczególnie wydawnictwa ECM, najlepszego pod względem akustycznym w Europie. Jest również sekcja pt. “Listy” od czytelników, gdzie mają możliwość wypowiedzi swoich wątpliwości co do niektórych twierdzeń opiniotwórczych dziennikarzy muzycznych, swoich komentarzy na temat lokalnych festiwali jazzowych oraz próśb o pomoc na przykład w odzyskaniu zniszczonych materiałów, etc. Mają odpowiedzi od redakcji, lub czytelników przyszłego numeru magazynu. Układ pisma jest przejrzysty, a stałe rubryki łatwe do odnalezienia. Czytelników Jazzwise spotkać można w klubach jazzowych i na festiwalach jazzowych całej Europy, chociaż pismo kładzie główny nacisk na zycie jazzowe Londynu, jest więc przede wszystkim skierowane do mieszkańców tego miasta. Bardzo dla nich cenne jest kalendarium wydarzeń jazzowych zamieszczane w każdym numerze. Jazzwise czytają miłośnicy jazzu we wszelkich grupach wiekowych i społecznych, gdyż jazz łączy ludzi bez względu na dzielące ich różnice.


Violetta Liszka

Kilka okładek Jazzwise

Miles z Coltranem


Charles Lloyd


Dla tych, którzy nie wierzą, że Hendrix miał coś wspólnego z JAZZem:


Jan Garbarek

Można zamówić prenumeratę roczną Jazzwise, również z dostawą do Polski.



Znakomity saksofonista Paul Shapiro jest nowojorczykiem, ale jest też Żydem i w jego pięknych kompozycjach często pobrzmiewają klezmerskie nuty. Paul ma na końcie cztery albumy. Mój ulubiony to "Shofarot Verses".



Paul Shapiro - saksofony spran, alt i tenor Brad Jones - kontrabas Marc Ribot - gitara Tony Levis - perkusja to stały zespół Paula.

I gościnnie na instrumentach perkusyjnych - Adam Rudolph.


Piękna płyta. Wszystkie utwory są kompozycjami Paula Shapiro.


Paul Shapiro z zespołem. Kraków. Synagoga Tempel. 28 czerwca 2017 rok



John Surman to żywa legenda brytyjskiego jazzu. Nie trafiłem nigdy na płytę z jego udziałem, która nie zachwyciła mnie w całości. Jest jednym z tych muzyków, których pełna dyskografia gości na naszych regałach. Tutaj z witruozem oud, Anourem Brahemem i fenomenalnym basistą Davem Hollandem.



Anouar Brahem, John Surman, Dave Holland - Kernow

Piękne!




W 1969 roku kontrabasista i kompozytor Manfred Eicher założył w Monachium wytwórnię fonograficzną ECM [Edition of Contemporary Music]. Pan Manfred jest bardzo dobrym i wrażliwym muzykiem, absolwentem Berlińskigo Konserwatorium. Od początku przyjął założenie, że nagrania z jego wytwórni muszą być na najwyższym światowym poziomie i założenie to w pełni zrealizował. ECM otrzymała wiele bardzo prestiżowych nagród mn. Holenderska Edison Award czy kilkakrotnie amerykańską Grammy. Nawet mistrzowie w tej dziedzinie, Japończycy, przyznali ECM bardzo nobilitującego japońskiego Oscara. Sam Manfred Eicher też został doceniony. Król Szwecji oznaczył go orderem Gwiazdy Polarnej, a monarcha Norwegii oznaczył go Krzyżem Zasługi. Otrzymał honorowy doktorat uniwersytetu w Brighton za wybitne zasługi dla rozwoju muzyki. Pan Manfred decyduje o tym, kto i co nagrywał będzie w jego wytwórni. Jest obecny na każdej sesji i bardzo starannie czuwa nad każdą minutą nagrania. Jak opowiadają muzycy, w nuty się nie wtrąca, ale potrafi wiele i bardzo sensownie doradzić. Choć dla muzyków jest bardzo przyjazny i ma ogromny talent ośmielania młodych i mniej doświadczonych, przy pracy wymaga bezwzględnej dyscypliny. Nie znosi typowej dla wielu współczesnych muzyków postawy; można sobie pozwolić na luz, bo wszystko da sie powtórzyć. Takie podejście kończy się sporymi przykrościami z jego strony. Ma powiedzenie "pracuj zawsze tak, jakby niczego nie dało się powtórzyć"

Z.L.

Moja wdzięczność dla Pana Eichera za płyty ze znakiem ECM jest ogromna.



Peter Gueyer i Norbert Wiedemer są autorami filmu o Manfredzie Eicherze, o jego pasji do muzyki. O jego pracy z muzykami i o samej ECM, której siedzibę Peter Gueyer nazwał pałacem z betonu wypełnionym pięknem ciszy i dźwięków. I taki jest tytuł filmu. "Dźwięki i cisza".


Kadry z filmu:



Perkusistka Merylin Mazur


Płyta:


Trailer:




Roscoe Mitchell and The Note Factory "Far Side"



Roscoe Mitchell: saskofony sopraninowy, sopranowy i altowy, flet, piccolo; Corey Wilkes: trąbka, flugelhorn; Craig Taborn: fortepian; Vijay Iyer: fortepian; Jaribu Shahid: kontrabas; Harrison Bankhead: kontrabas, wiolonczela; Tani Tabbal: perkusja; Vincent Davis: perkusja

A więc podwójny fortepian, kontrabas i perkusja.

Album niezwykle bogaty i fascynujący. Materiał został nagrany na żywo podczas występu na Burghausen Jazz Festival na południu Niemiec w 2007 roku. „Far Side” wypełnia muzyka niezwykle świeża i odważna. To kontynuacja wydanej w 1999 roku płyty „Nine To Get Ready”, którą Roscoe nazwał „spełnieniem swojego marzenia, stworzenia grupy z improwizujących muzyków o orkiestrowej randze i rozmachu.” By ułatwić rozpoznanie solistów w tkance nagrania, partie instrumentów solowych są rozmieszczone następująco: Vijay Iyer, Jaribu Shahid oraz Tani Tabbal po lewej stronie panoramy stereo; Craig Taborn, Harrison Bankhead oraz Vincent Davis - po prawej. Taborn wyjaśnia: „Roscoe pisze dla nas takie tematy, w których zostawia nam wiele przestrzeni. W jej ramach musisz rozwijać własne pomysły, tworzyć wielopoziomowe struktury. Mitchell lubi tego rodzaju głębię, która wyłania się z wielu różnorodnych, wspólnie wybrzmiewających tematów. Podczas gry musisz być czujny i ciągle rozwijać swoje pomysły, oczywiście w ramach pewnego narzuconego kontekstu... Zmusza to do słuchania uważnie wszystkiego, co dzieje się wokół ciebie. Stajesz się wtedy świadomy całej struktury i faktury dźwięku. Zamiast skupiać się na linearnej improwizacji, koncentrujesz się na tej jednolitej przestrzeni, w której powstaje wielowymiarowa kompozycja. Współpraca z Roscoe sprawiła, że słyszę tego typu przestrzeń w odmienny sposób.” Muzyka na płycie ulega ciągłym zmianom i ma otwarte struktury. Pełna jest rozmaitych dźwięków, hałasów i hałasików. Zgodnie z prostotą ZEN - gdziekolwiek jesteśmy, to co na ogół słyszymy to hałas. Kiedy staramy się go zignorować - przeszkadza nam. Ale kiedy wsłuchamy sie w niego wydaje się fascynujący... Mitchellowi udaje się w tej płycie zatrzeć granicę między improwizacją i kompozycją. Craig Taborn zagrał na ostatniej płycie Michaela Formanka „The Rub & Spare Change” oraz przygotował album solowy. W 2005 roku zagrał na płycie Davida Thorna „Prezens” oraz na już wspomnianym „Nine To Get Ready” Roscoe Mitchella oraz obydwu albumach Transatlantic Art Ensemble. Basista Jaribu Shahid oraz perkusista Tani Tabbal współpracują z Mitchellem od trzydziestu lat. Trębacz Corey Wilkes również nagrywał dla ECM z Transatlantic Art Ensemble. W 2003 roku zajął miejsce po zmarłym Lesterze Bowie w Art Ensemble Of Chicago. Jest uważany za niezwykle utalentowanego muzyka. Vijay Iyer, Harrison Bankhead oraz Vincent Davis debiutują na płycie ECM. Iver został wybrany muzykiem roku przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Jazzowych. Kontrabasista i wiolonczelista Harrison Bankhead oraz perkusista Vincent Davis koncertują z Mitchellem w Roscoe Mitchell Trio. Bankhead jest najbardziej znany ze współpracy z Fredem Andersonem, Oliverem Lakiem oraz Joshuą Redmanem oraz z grupami 8 Bold Souls, Frequency oraz Indigo Trio. Vincent Davis, muzyk trio Malachi Favorsa Maghostut, grał również w grupach prowadzonych przez Craiga Taborna oraz Billy'ego Brimfielda.

Roscoe Mitchell urodził się w 1940 roku w Chicago. Jest jednym z największych innowatorów muzyki improwizowanej ery post-coltrane'owskiej i post-aylerowskiej oraz jednym z najbardziej utalentowanych liderów i twórców wywodzących się z chicagowskiego ruchu AACM (the Association for the Advancement of Creative Musicians). Jest założycielem grupy Art Ensemble Of Chicago (początkowo pod nazwą Roscoe Mitchell Art Ensemble), która dla ECM nagrała znakomite, świetnie przyjęte przez krytykę albumy „Nice Guys”, „Full Force”, „Urban Bushmen” oraz „Tribute To Lester”. Ostatnio wraz z saksofonistą Evanem Parkerem prowadzi Transatlantic Art Ensemble. Ich płyta “Composition/Improvisation Nos 1, 2 & 3” została wybrana płytą roku przez francuski magazyn „Jazzman”. Oprócz działalności nagraniowej i koncertowej, Roscoe Mitchell wykłada na Mills College w Kaliforni. Nagranie 87 płyt i ponad 250 utworów czyni go postacią niezwykle twórczą, bardzo znaczącą, mającą niebagatelny wpływ na rozwój współczesnego JAZZU. Niewątpliwie "Far Side" to album FREE JAZZOWY, pełny rozmaitych brzmień. I nie jest to bynajmniej kakofonia, seria rażących słuch współbrzmiących dźwięków. Wręcz odwrotnie - panuje tu harmonia cokolwiek niepoukładanych dźwięków. Zapewne dla każdego z Was ten album będzie czymś innym, rozmaite skojarzenia Wam się nasuną - i to jest siłą i urokiem FREE JAZZU. Muzyka z "Far Side" jest bardzo obrazowa, ilustracyjna.

Całość płyty tworzą 4 utwory. A są to:

1. Far Side / Cards / Far Side 2. Quintet 2007 A For Eight 3. Trio Four For Eight 4. Ex Flover Five

Pierwszy utwór jest trzyczęściowy. Far Side/ Cards/ Far Side. Kojarzy mi się z sekwencją następujących po sobie pór dnia. Album zaczyna się od kończącej się już nocy. Delikatne dźwięki flecika bocznego piccolo, wiolonczeli, fortepianu, miękkiego kontrabasu, perkusji, z rzadka trąbki, niezwykle tworzą nastrój. Gdzieś - po deszczu w nocy - spadnie kropla wody na liść, uginający się pod jej ciężarem. Gdzieś w oddali zahuczy triumfujaco sowa - widocznie dla niej ta noc była pełna wrażeń łownych. Nagle spokój nocy przerywa przeciągający się w czasie dźwięk saksofonu sopranowego. Daje nam znać, że dzień już się zaczął, pełen rozmaitych dźwięków i brzmień. Ale nie jest to zwyczajny dzień. Brzmi tutaj muzyka całego świata, każde jego stworzenie celebruje radość życia. Ach, ile tu się dzieje...

Kolejne dwa utwory nasuwają mi skojarzenia ze skrzypiącym już ze starości, gadatliwym domem, ale nie tym Usherów Adgara Ellana Poe, ale takim ciepłym, pełnym dźwięków domem. Każdy kąt brzmi tutaj inaczej. Smyczek kontrabasu, wiolonczeli, dźwięki fortepianu, gdzieniegdzie trąbka i flet, a nawet delikatne brzmienia bębnów i talerzy perkusji nadają niezwykle mocny nastrój.

Czwarty i ostatni utwór pozwala na ponowne usłyszenie ostrego, szarpiącego saksofonu. Szybkie, mocne przeciągnięcia smykiem zarówno na kontrabasie jak i na wiolonczeli, zdecydowane uderzenia w klawisze fortepianu mają co nieco nieustabilizowany charakter emocjonalny. I jest to pełne uroku, fascynujace...

Violetta Liszka


Roscoe Mitchell. Cafe Oto Club. Londyn. 9 marzec 2012. fot. Violetta Liszka.


DVD. Koncert Art Ensamble Of Chicago w 1982 w Chicago właśnie.



Polecam nawet tym, którzy koncertowych DVD nie lubią. Do tego niezwykłego widowiska chętnie się wraca. Trudno zdobyć ten film. Nam udało się, bo jakiś egzemplarz ocalał w sklepie muzycznym w Budapeszcie. Film dostarczyła Magyar Poszte.


Wspaniałą, fascynującą książkę od jakiegoś czasu mamy w swoich zbiorach. Jest to ogromny tom o organizacji AACM i Amerykańskiej Eksperymentalnej Muzyce. "A Power Stronger Than Itself" George'a E. Lewisa. Autor - nastoletni wtedy chłopak - dołączył do Association for the Advancement of Creative Musicians w 1971 roku i miał spory wpływ na społeczność tych eksperymentalnych warsztatów muzycznych. Tom bogaty jest w fotografie, wywiady, luźne wypowiedzi i reminiscencje różnych muzyków i dziennikarzy muzycznych z całego Świata - od samego początku istnienia AACM w Chicago, aż do współczesności w Nowym Yorku. Zawiera potężną bibliografię, zarówno książkową jak i płytową - jest więc niezwykle cenioną pozycją przez nas. Skarbnica wiedzy.



Tomasz Stańko powiedział kiedyś "Free jazz był dawniej muzyką mistrzów. Grany był przez najlepszych. Do Free jazzu dochodziło się poznając dogłębnie muzykę i rządzące nią prawa, a także opanowując znakomicie warsztat." Pan Tomasz powiedział też "obecnie każdy spotkany młody muzyk twierdzi, że znakomicie sobie radzi na polu Free jazzowym. A, im mniej umie tym większy z niego free jazzman."

A przecież Free JAZZ to muzyka bardzo trudna. Potrzeba wielkich umiejętności i wielkiej muzycznej mądrości, aby zawsze rozumieć partnerów, aby podążać za ich myślą i wspólnie tworzyć spójną muzyczną opowieść. Jeżeli tego zabraknie muzyka często staje się nieznośnym bełkotem.




Art Ensemble Of Chicago - Les Stances à Sophie (1970) [full album]



Mocny polski akcent w świecie jazzu. Warto przypomnieć



Lester Bowie - trumpet Mikołaj Trzaska - sax Maciej Sikała - sax Leszek Możdżer - piano Tymon Tymański - bass Jacek Olter - drums


Miłość & Lester Bowie - Not Two (Full Album)




Przepiękna, pełna niezwykłej energii muzyka. Gorąco polecam.



Możdżer, Danielsson & Fresco - Smells Like Teen Spirit (Nirvana Cover)



Head Hunters to był fenomen. Do dzisiaj często i chętnie słucham tego albumu. Na początku lat siedemdziesiątych Herbiego Hancocka słuchałem równie często jak Hendrixa, a "Chameleon" czy "Watermelon Man" były dla mnie absolutnie the best.



Watermelon Man


Genialny "Chameleon"




Bardzo ważna pozycja. Moim zdaniem jedna z tych, które każdy JAZZ - fan powinien poznać obowiązkowo, a najlepiej mieć u siebie na półce i poznawać wciąż na nowo. Trąbka i saksofon tenorowy. To jedne z najlepszych nagrań tych instrumentów w jazzowej fonografii. Zdaniem wielkiego autorytetu, historyka jazzu Iry Gitlera, najlepsze. Pan Gitler opisał te sesje we wspaniałym eseju. Dwa dyski zawierają komplet sesji nagraniowych Davisa i Rollinsa z lat 1951-56 dla wytwórni PRESTIGE. To muzyka doskonała, a wszak byli to jeszcze młodzi muzycy. Kto zna biografię Milesa, wie że początek lat 50-tych był dla niego okresem bardzo trudnym. A przecież jego solówki są tutaj aż nieprawdopodobne. Panowie Rollins i Davis pracowali z najlepszymi z najlepszych. Charlie Parker, Horace Silver, Art Blakey, same wielkie nazwiska.



"Wielcy muzycy są jak bokserzy. Znają się na samoobronie."

Miles Davis

Miles na ringu w nowojorskim centrum gimnastyczno-sportowym


Jazz-rock z najwyższej półki

Burn : Miles Davis w/Santana & Robben Ford



Autorski album Zbigniewa Namysłowskiego z 1973 roku.

Winobranie


Zbigniew Namysłowski gra tu na saksofonie altowym i fortepianie, Tomasz Szukalski na saksofonie tenorowym i klarnecie basowym. Stanisław Cieślak na puzonie. Paweł Jarzębski na basie i Kazimierz Jonkisz na bębnach. Płyty z serii Polish Jazz były przez długie lata jasnym światłem w szarzyźnie codzienności. Nigdy nie zapomnę jaką radość potrafiły sprawiać. Myślę, że nie jedna osoba z mojego pokolenia ma podobne odczucia. Teraz mam wiele reedycji na CD i też cieszą serce. Wydawca zachował szatę graficzną dawnych wydań analogowych.


To jedna z najważniejszych płyt w historii jazzu, zarówno polskiego jak i światowego. Redaktor Jan Cegiełka nazwał ją kiedyś "płytą konieczną" i w pełni się z nim zgadzam.

Rewelacyjny quintet Krzysztofa Komedy Tomasz Stańko - trabka Zbigniew Namyslowski - saksofon altowy Krzysztof Komeda - fortepian Gunther Lenz - kontrabas Rune Carlson - perkusja


Tomasz Stańko powiedział, że w jego pamięci Krzysztof Komeda zawsze będzie mistrzem. Wielokrotnie w różnych składach powracał do jego muzyki. Komedzie też dedykowana jest ta niezapomniana płyta pierwszego quintetu Tomasza Stańki.