Other Music

Aktualizacja: 22 paź 2018




W muzyce Mister Taylora słychać wszystkie kolory bluesa, ten album jednak jest inny. Oprócz bluesa, czy trans- bluesa, jak woli Taylor, dużo tu folku, rocka ( nawet psychedelicznego) i jazzu. Taylor mówi iż inspiracją tego albumu jest muzyka Jimiego Hendrixa a wszak u Jimiego tez całe to muzyczne spektrum odnajdziemy. Prawie 1/3 płyty to rozsławiony przez Jimiego standard "Hey Joe" Otis Taylor wraca do niego nie po raz pierwszy. Tutaj jednak usłyszycie "Hey Joe" w zupełnie innym wymiarze. Ten pięcio akordowy song, staje się utworem niezwykle rozbudowanym. Mnóstwo tu dźwięków. Gitary, banjo, skrzypce. Mocny i zdecydowany kornet dodaje utworowi jazzowych klimatów. Na pewno nie jest to przewidywalna muzyka. Taylor wie jak zrobić subtelny, a jednocześnie imponujaco mocny utwór. Odpocząć można przy akustycznej balladzie "Red Meat" Bardzo też uspokaja oparty na basie i solówkach kornetu "They wore blue" Od poprzednich płyt Taylora, tą odróżnia też to że niewiele tu wokalu. Jednak w zaśpiewanej z towarzyszeniem banjo i akustycznej gitary "Peggy Lee" wokal robi spore wrażenie. To mroczna, ale niezwykle klimatyczna opowieść o kobiecie transseksualistce. Trzy częściowa "Sunday Morning" bardzo zasługuje na uwagę. Tak interesujące współbrzmienie gitary i organów nieczęsto można usłyszeć. Szczególnie muzycznie bogaty jest kończący płytę "Sunday morning" C. Ten utwór to nie tylko blues,ale i nie tylko rock. Moim zdaniem nie podlega żadnej kategoryzacji. Jest bardzo obrazowy i niezwykle mocno działa na wyobraźnię. Muzycy zaproszeni przez Taylora to kolejna atrakcja tego albumu. Anne Harris (skrzypce) Todd Edmunds (bas) Larry Thompson (perkusja) Ron Miles (kornet) Warren Haynes (gitara) Taylor Scott (gitara) Daniel Sproul (gitara) Bill Nershi (gitara akustyczna) David Moore (banjo, fortepian) Langhorne Slim (wokal, gitara akustyczna) Steve Vidaic (organy) i Gus Skinas (syntezator mooga) Mister Taylor śpiewa i gra na gitarze.

Z.L. Utwory: 1. Hey Joe (A) 2. Sunday Morning (A) 3. Heart Is A Muscle Used To Play The Blues 4. Red Meat 5. Peggy Lee 6. They Wore Blue 7. Hey Joe (B) 8. Sunday Morning (B) 9. Cold At Midnight 10. Sunday Morning (C)







Kolejny "koński" utwór Mathiasa. Na płycie, na której go nagrał, Duplessy gra na trzynastu instrumentach. Tutaj gra na mongolskim instrumencie morin khur (kozia głowa) i jego wokal, jak zawsze, niezwykły.




Klasyczny blues, wzbogacony znakomitym śpiewem gardłowym, który jest sztuką wokalną pochodzącą z Mongolii. Do tego Mathias gra na tradycyjnym instrumencie afrykańskim, guembri (gnawa bass).




Znajdziecie na tej płycie:




Znakomite. Gitara, wokal i ta harmonijka!




Powyższy utwór znajdziecie na tym wydawnictwie.




Zarówno Desert Blues 3, jak i 1 i 2 bardzo wam polecam. Warto rozglądnąć się za tymi albumami.


Cherif Mbaw - Baayo



Coś pięknego !!!

Reves D'Oasis Desert Blues 2 - 'Felenko Yefe' by Momo Wandel Soumah Guinea




Magda Brudzińska Klezmer Trio.


Magda Brudzińska

Piękna płyta:







Najfajniej słucha się Magdy i jej "chłopaków" w kameralnej atmosferze hotelu Klezmer Hois na krakowskim Kazimierzu.

Chcę wam przedstawić bardzo niezwykłą płytę. W 2003 roku Taj Mahal wyruszył do Afryki w poszukiwaniu, jak powiedział, korzeni swojej muzyki. Efektem tej podróży jest album "mkutano".



"Dhow Countries" – 7:48 "Muhoga wa jang'ombe" (Waalim Shaaban) – 6:11 "Zanzibar" – 3:19 "Catfish Blues" – 6:22 "Naahidi Kulienzi" (Wakame Faki/Fatma Abdisalam) – 5:53 "Mkutano" – 3:52 "Done Changed My Way of Living" – 5:29 "M'Banjo" – 3:29 "Mpunga " (Chimbeni Kheri) – 6:05

I muzycy: Taj Mahal - Banjo, gitara, wokal Kester Smith - Perkusja Bill Rich - Gitara basowa Foum Faki - Dumbak, Bongos Mahmoud Juma - Kontrabas Salah Yussuf - Dumbak, Bongos Rajab Suleiman - Gamun, akordeon Said Nassor - Udi Said Mwinyi - Akordeon Haj Juma Wadi - Flet trzcinowy Nai Taimur Rukun - Akordeon Amour Haj - Sanduku Kesi Juma - Skrzypce Juma Shadhili - Skrzypce Juma Abdallah - Skrzypce Bikidude - Wokal Rukia Ramadhani - Wokal Makame Faki - Wokal


Album znany jest też pod tytułem Zanzibar.











Michael Chapman "50" to album podsumowujący pięćdziesieciąt lat kariery niezwykłego brytyjskiego artysty. W 1966 roku pojawił się w Cornwall Jazz Club, jako nikomu nieznany talent. Trzy lata później, ten znakomity gitarzysta, kompozytor, poeta i interesujący wokalista, nagrał swój pierwszy album "Rainmaker". Mimo, iż niewielu było muzyków obdarzonych tak niezwykłą wyobraźnią i talentem, Michael Chapman nigdy nie stał się gwiazdą. Jego muzyka okazała się zbyt progresywna, nawet w erze panowania najbardziej progresywnego brytyjskiego folku. Przez wszystkie lata swojej muzycznej kariery, Chapman sporo czerpał z bluesa, country, rocka a nawet rage. Album "50" nazwał Chapman trzecim albumem amerykańskim, mimo iż był to pierwszy album artysty, nagrany w Stanach. Amerykańska muzyka, i jak to określił, amerykańska mitologia, fascynowała go i inspirowała od zawsze. Malował, muzyką i słowem pejzaże Ameryki, a często są to pejzaże piekielne. Wcześniej nagrał dwa albumy zatytułowane "American" (American I i II). Jednak "50" nagrany w Stanach i z amerykańskimi muzykami, (z wyjątkiem Bridget St.John) jest kulminacją wcześniejszych fascynacji. Muzycy pracujący przy tworzeniu tej płyty, mówią że cała grupa była zainspirowana osobowością i muzyką Chapmana. Płyta jest bardzo systematyczna. Nie ma tu miejsca na improwizacje. Nikt, nawet znakomity gitarzysta Steve Gun, nie skupia się tu na solowych popisach. Dominuje wzajemna zależność dobrych muzyków, skupionych na idei Chapmana. Płyta jest taką apokaliptyczną, często mrożacą krew w żyłach, wizją Ameryki, opowiedzianą tak tekstami, jak i muzyką. Przede wszystkim, niezwykle sugestywną gitarą Chapmana.

Z.L.

Michael Chapman - That Time Of Night


Michael Chapman - Memphis In Winter



Ich muzykę przepełnia radość i energia. Koncerty to porywające spektakle. Zawsze mają kapitalny kontakt z publicznością. Zespół ma własną wytwórnię płytową. Szef i założyciel kapeli, gitarzysta bluesowy Guy Forsyth powiedział że starają się tak nagrywać płyty by ich brzmienie jak najbardziej przypominało dawne bandy uliczne.

Asylum Street Spankers - Beer in Seattle


Harmonijkarz zespołu, Mister Wanno. Interesujący artysta, wokalista, harmonijkarz i mistrz gry na tarze pochodzi ze znamienitej nowojorskiej rodziny muzyków. Rodzicom marzyła się klasyczna lub operowa kariera syna {ojciec jest śpiewakiem operowym] Jak widać, syn wybrał inna karierę. Występuje zawsze pod pseudonimem Wanno, by do reszty nie popsuć humoru rodzinie

Asylum Street Spankers - "Harp Rumble"





Buddy Green komponuje, gra na gitarze, śpiewa, ale ja przede wszystkim, kocham jego harmonijkę.









Tom Waits - Clap Hands




Wieczory Niekochanych (The Night Of The Unloved) Czułość (Tenderness) Pietrucha Mazurek (Mazurka) Zapytaj (Do Ask) Romanca Cherubina (Cherubin's Romance) Pan Tadeusz W Weronie (At Verona) Taka Głęboka Przy Fontannach Cisza (The Silence At Fountains) Mój Psalm (My Psalm) Przy Kościólku (At The Country Church) Jesień (Autumn) Dobranoc (Goodnight) Kołysanka (Lullaby)

Czesław Niemen/Wanda Warska/Andrzej Kurylewicz - album "Muzyka teatralna i telewizyjna" LP rok 1971


Edycja na CD w 2006 roku.





Arabia



Two Soldiers




Richard Thompson. Jedna z najsłynniejszych postaci brytyjskiego folku. Debiutowalł w 1967 roku w folkowej kapeli Fairport Convention, szybko jednak wybrał drogę indywidualnej kariery. Jest wokalistą i multi-instrumentalistą. Gra na gitarze, mandolinie, skrzypcach, mountain (Appalachian) dulcimer, cytrze, akordeonie i fortepianie. Jest tez znakomitym kompozytorem. Jego kompozycje wykonywało wiele muzycznych sław, miedzy innymi: David Gilmour, Bonnie Raitt, The Blind Boys of Alabama....

Na moich regałach znajdziecie box zawierający 5CD i swietną książkę Nigela Schofielda " "Życie i muzyka Richarda Thompsona"


Oraz ten świetny album:


Richard Thompson live Cambridge Folk Festival 2011


No i.... Woodstock!!

Joni Mitchell Tribue Concert 2001 - Richard Thompson


i jeszcze wycieczka w stronę rocka.

Richard Thompson - Hey Joe


"Hey Joe" oczywiście nie jest utworem Hendrixa, choć tak rewelacyjnie to grał.


Mister Thompson za zasługi dla brytyjskiej kultury został odznaczony Orderem Imperium. Uniwersytet w Aberdeen uhonorował go doktoratem.


Tym albumem Fairport Convention debiutowali w 1968 roku (nagrany w 1967 ). Był to więc tez płytowy debiut Richarda Thompsona, który w tej kapeli był wtedy gitarzystą


Fairport Convention Time Will Show The Wiser


Zainteresowanym twórczoscią tej folkowej grupy proponuję dobrze pomyślaną antologię



Sandy Denny and Fairport Convention



Jacek Kaczmarski - "Bob Dylan"





Przyczynek do muzycznego tygla Nowego Yorku. Taka kapela chyba tylko tam mogła się "narodzić" Panowie postanowili połączyć jazz, muzykę cygańską, klezmerską, bluesa,country.... Udała się ta sztuka i to z wielkim muzycznym smakiem. Przebogate instrumentarium. Obok tuby, czy harmonijek np. rumuńskie cymbały młotkowe. Perfekcyjne granie,świetne wokale z afrykańskimi i klezmerskimi "smaczkami"


Hazmat Modine Bahamut


Zacznę od nazwy bandu. Hazmat to specjalny kombinezon chroniący przed działaniem wszelakich szkodliwych substancji. Modine to firma produkująca grzejniki, ale też, idiomatycznie, ogrzej się. Jak mówi lider grupy Schuman Wade "grzejemy nieźle i wywiewamy wszelkie szkodliwe miazmaty". Zespół powstał w Nowym Yorku, mieście pełnym klubów muzycznych i niezwykłych muzycznych inicjatyw.


Przez dziesięć lat grali w Nowojorskim klubie bluesowym "Terra Blues" gdzie, jak opowiada Wade polubili ich nawet najzagorzalsi "naziści bluesowi"[cytat] Koncertowali w kilkunastu państwach. Grali w małych klubach jazzowych i bluesowych. W piwnicach i pubach, ale tez na wielkich festiwalach. "Jesteśmy zapraszani na festiwale bluesowe,jazzowe, folkowe. Bo to wszystko nasza muzyka" mówi Wade. Ich muzyka, to muzyka amerykańska. A Ameryka to kontynent imigrantów. Przywozili ze sobą swoją muzykę i te dźwięki mieszały się i łączyły w wielkim kulturowym tyglu. W muzyce Hazmat słychać bluesa, Jazz, muzykę klezmerską i wszelaki, często bardzo egzotyczny folk. Zacytuję jeszcze raz Wade'a Schumana. "Ja jestem w połowie Żydem,ale muzyka rumuńska miała na mnie większy wpływ, jak muzyka klezmerska. Tylko kto to dzisiaj odróżni? Nasz zespół jest bardzo "amerykański" O, na przykład nasz gracz na tubie. To Afro-Amerykanin. Jego rodzina pochodzi z Indii Zachodnich, ale wychował się na Lover East Side. Tam mieszkają głównie Żydzi i Hiszpanie. Nasłuchał się sporo klezmerów i flamenco. Sam grał w kilku zespołach jazzowych i jednym bluesowym. Rozumiecie teraz....

Wróćmy do "Bahamuta"

Graja; Wade Shuman-Harmonijka diatoniczna,gitara, banjitar, wokal. Lider zespołu. Absolutny muzyczny samouk. Bill Barret- harmonijka diatoniczna, harmonijka chromatyczna,sheng [na okladce] wokal. Gra w kilku grupach muzycznych. Koncertował tez w LA Philharmonic. Joseph Daley-Tuba. Bogata kariera muzyczna. Między innymi gral też z Taj Mahalem i Lionelem Hamptonem. Pamela Fleming- Trąbka, skrzydłówka. Trębaczka i kompozytorka, głównie jazzowa. Grała tez w Klezmer Metropolitan. Pete Smith- gitara. Dwukrotnie nagradzany na festiwalach jazzowych w Hartword. Założyciel grupy Los Santos. [muzyka z Kuby i Brazylii] Steve Elson- saksofony barytonowy i tenorowy, klarnet, duduk, flet. Debiutował muzycznie w wieku 16 lat w grupie "Johnny Otis Blues Revue" Prowadzi swoja grupę jazzową. Richard Huntley-perkusja, instrumenty perkusyjne. Bardzo długa lista jazzmanów z którymi grywał. Jest wykladowcą na wydziale perkusji w Manhattan School of Music. Michael Gomez- gitara akustyczna i elektryczna. Banhitar, dobro. Swietny gitarzysta. Bardzo wszechstronny. Od delta-blues po gypsy i swing. Ma tez własny zespół "Wormwood" I GOSCIE zaproszeni do nagrania plyty. Randy Weinstein-harmonijki, wokal Reut Regev-puzon, flugabone,trąbka slide Bob Jay-gitara Jon Sholle-gitary,gitara hawajska, banjitar. Henry Bogdan-National Steel guitar tricone. Rachelle Garniez-akordeon, clawiola,śpiew. Scott Robinson- Saksofon basowy, saksofon kontrabasowy, surusaphone kontrabas[tez dęciak] rożek francuski, flet, C-melody saksofon,otaven, normaphone. William "bóbr"Baush-bębny wszelakie. David Grego-tuby quater tone i elektryczna. Zaproszono tez specjalistow od śpiewu gardłowego. To sposób śpiewania szamanów syberyjskich. Kto słyszał Gendosa czy Chyskyyrai [bywali w Polsce] wie o czym mowa. Ale Huun-Huur-Tu to szamani z Nowego Jorku.Tutaj kilka niezwykłych instrumentów, np. kość kolanowa owcy.

Ostatni utwór na płycie to liczący sobie ponad 80 lat blues harmonijkarza z Alabamy Jaybirda Colemana "Man Trouble"


Kolejny bardzo interesujący album Hazmatów


Czy "Cicada" jest płytą lepszą od Bahamuta? Moim zdaniem nie. Trzeba zacząć od tego że to bardzo różne płyty co bez wątpienia jest zaletą. "Bahamut" bogaty jest brzmieniem niezwykłych instrumentów których tak na koncertach jak i na "Cykadzie" już nie usłyszymy. Nie usłyszymy też mistrzów śpiewu gardłowego i innych fascynujących artystów zaproszonych przez Hazmatów do nagrania "Bahamuta". I w tym też niepowtarzalność debiutanckiego albumu Hazmat Modine . Obie plyty sa bardzo ciekawe i Cikada sprawia mi dużą radość. Uważam jednak ze Bahamut jest i bogatszy brzmieniowo i bardziej fascynujący, choć trudniejszy w odbiorze.


Mocking Bird




Son of Dave [Benjamin Darvill] jest Kanadyjczykiem, ale mieszka koncertuje i nagrywa w Londynie. No i czuje sie Londyńczykiem Gra na harmonijce, gitarze, mandolinie i instrumentach perkusyjnych. Jest też ciekawym wokalistą. Jego styl, zarowno śpiewu, jak i gry na harmonijce jest bardzo charakterystyczny i łatwo odróżnialny. Bluesa gra nieomalże od dziecka [obecnie to pan po czterdziestce] Zaczął grać pod wpływem Jamesa Cottona. Jest zdania ze blues musi żyć, a aby żyć musi się rozwijać. Dlatego też, mimo ogromnej miłości do starego tradycyjnego bluesa, sporo eksperymentuje. Obok bardzo tradycyjnego grania usłyszycie też sporo, naprawdę ciekawych, miedzy gatunkowych połączeń i śmiałych eksperymentów. To bardzo interesujący artysta. Myślę że warto go poznać. Son of Dave ma na koncie cztery bardzo udane płyty.

Son of Dave-Shake a Bone



Z ostatniej płyty:

Son of Dave - Titty Shake





Bardzo interesująca i niebanalna płyta.


Nowojorski koncert nagrany w lutym 2007 roku. Gwiazda country, 75-cio letni wówczas, Willie Nelson, oraz jego przyjaciel i wieloletni sideman harmonijkarz Mickey Raphael spotykają się z quintetem Wyntona Marsalisa. Jazzmani i "kowboje" spotykają się by pograć bluesa. Efekt znakomity. Blues,gustownie i elegancko podlany swingiem, zachwyca. Prób przed koncertem było zaledwie kilka a muzycy z tak "odległych orbit" dogadują się wyśmienicie. Świetne są dialogi bezbłędnej trąbki Marsalisa i gitary Nelsona. Zachwyca finezja muzyków Marsalisa. Wszak to koncert. Nagrania "live" a każde uderzenie w klawisze fortepianu, każde zadęcie w saksofon jest dokładnie takie jak być powinno. Usłyszycie też ciekawe, nie nużące solo perkusji. Trafne, jak solówki pozostałych muzyków. Nie mniej zachwyca radosna swoboda wszystkich muzyków. Bo płyta jest radosna. Bluesowej melancholii tu niewiele. Ot "kropelka" na okrasę. Na duże uznanie zasługuje Mickey Raphael. Harmonijki jest tu tyle ile trzeba a każde jej wejście cieszy duszę. Na płycie usłyszycie słynne standardy bluesowe i jazz-bluesowe. Jest tu "Bright Lights City" Jimmiego Reeda, świetnie wam znana "Caldonia" czy nieśmiertelna "Georgia On My Mind" Jest tez wyśmienity standard jazz-bluesowy "Basin Street blues" ale i kilka fajnych kompozycji Williego Nelsona też usłyszycie.


Dla mnie, wśród wielu wspaniałych polskich zespołów, Kraków Street Band są najwspanialsi.


Krakow Street Band - Don't Let Me Be Misunderstood


Płyty:




2CD.

Pierwszy dysk to piosenki które Jurek Wójcik grał ze Zdrojem Jana. Sporo radości sprawił mi też drugi dysk. To historyczne, z 1980 roku, nagrania Little Ole Opry, drugiego po Zdroju Jana, zespołu Jurka Wójcika. (założonego jednak wszak z muzykami Zdroju)


Kraków Street Band - Dead Flowers



Kraków Street Band - Photograph (z płyty "Going Away")



"Rasowy" kawał Afryki. Bardzo interesujące instrumentarium. Ciekawe wokale.


Bela Fleck - Wairenziante - Throw Down Your Heart

Bela Fleck - Throw Down Your Heart





Jak to wspaniale że tacy ludzie jak Bela Fleck , Ry Cooder czy Bob Brozman podróżowali sobie po świecie muzyki.


Ze wspomnień. Opowieść Maćka Zembatego. "Bardzo byłem ciekawy Nepalu. Wszak była to światowa Mekka hippisów. Przyjechaliśmy w końcu do celu i wylądowaliśmy na szalonym namiotowisku. Namioty, szałasy dosłownie ze wszystkiego, jakieś zadaszenia z patyków i kawałków szmat. No i ludzie. Przedziwni dla mnie. Przerośli najśmielsze oczekiwania. Różnorodność wszelaka. Od wychudłych do granic możliwości "joginów" po tatuowane pracowicie harlejowskie byki. Przyznam że na początku zwyczajnie baliśmy się ich wszystkich. Pod wieczór usłyszałem i gitarę i śpiew. Ktoś śpiewal "Suzanne" Cohena. Po chwili dołączyli się inni. Wiele instrumentów, wiele głosów. "Suzanne" po angielsku, francusku, hiszpańsku... Wyszedłem z gitarą przed namiot i dołączyłem moją polska wersję "Zuzanny". Cała nieufność, cały lęk minął.






.


79 wyświetlenia

©Zbigniew Liszka 2018

Moje artykuły, oraz tlumaczenia artykułów i fragmentów książek są moją własnością. Publikowanie ich w całości lub fragmentach bez mojej zgody i podania źródła jest niezgodne z prawem.

  • White Facebook Icon
  • White Twitter Icon
  • White Pinterest Icon
  • White Instagram Icon